• Wpisów:26
  • Średnio co: 40 dni
  • Ostatni wpis:136 dni temu
  • Licznik odwiedzin:4 220 / 1107 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
krzyk kruka rozdziera obłoki na pół
jęczy cicho pustka
w sercu szarej Warszawy
szalik smętnych chmur
rozlewa się leniwie po niebie
padły pierwsze strzały

z kamienic sypią się łzy
bolą mnie myśli
od tego ekranu

alternatywny świat
nie zmusza
by żyć

tam każdy ma wstęp
do raju
tutaj tylko niemowlę
przypomina Boga

wychodzimy z bram
nagie marionetki cywilizacji
w pośpiechu na ostatni pociąg
w pięści ściskając złote monety
sami się rozdzielamy

wcale nie z pokory
monotonnie chylimy głowę
patrząc w pustą otchłań
a za nami cyfry
z karabinami
i nie przeszkadza nam dym

groby kopiemy sami

/wiersz własny.
 

 
w magii księżyca
zakwitły bzy
blask je nasyca
mienią się łzy
niby to rosa
a niby deszcz
siecze z ukosa

zbudził się świerszcz
cyka melodię
przyszła już śmierć
zgaś tę pochodnię
obola ćwierć
kusi Charona
płyną cienie
wśród cieni konam
bez ciebie

/wiersz własny.
 

 
Szal mgły
osiadł w Dolinie Roztoki
szronem ozdobił drżące trawy
otulił czule nagie konary drzew
a może to moje łzy?

widziałam dziś twoje oczy
znów wlałeś w nie zieleń wiosny
a przecież jesień za oknem
maluje liście
na tle martwych gór

każdym kawałkiem ciała i duszy
chłonęłam dzisiaj ten głos
drżący niczym napięta struna
niski ton

czy możesz wyszeptać mi znów
bukiet czerwonych róż
na śniadanie?

ja chciałam tylko
oddychać za ciebie
może za bardzo
zbyt mocno

/wiersz własny.
 

 
Nad górami zapadł zmrok
rzeka biegła wokół skał
słychać było cichy krok
nad urwiskiem góral stał
zapatrzony w ciemną dal
plątał myśli rozgniewane
bo góralce serce dał
I wróciło rozerwane

Nie potrafił ukryć smutku
ściskał pięści pełen wzgardy
i zapłakał po cichutku
bo żaden człowiek nie twardy
ani wcale nie silniejszy
gdy obdarty z wszelkich marzeń
w dzień dla niego najważniejszy
zostanie sam przed ołtarzem
C
/wiersz własny, a raczej wierszyk. Dzisiaj nic nadzwyczajnego
  • awatar Gość: Ach, czyż nie lepiej powrócić I z gór wysokich wrócić? Czyż nie lepiej w dolinie Uśmiechnąć się malinie? Czyż nie lepiej odpocząć I na słońca polanie spocząć? Czy nie lepiej w zieleni pozostać Choćby w przejściu trzeba było stać? Bo tylko tu śpiewają ptaki wesoło Tylko tu kończy się nieszczęść koło Tylko tu dusza twoja odetchnie - Gdy w końcu diabła sprawki od siebie odepchnie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chłodno dziś
góry się tulą do siebie zmarznięte
a kolorowe dywany drzew
drżą im u stup
szata mgły skradła mi całe niebo
I tylko nagie szczyty
wychylają się do obłoków
jakby ostatnim tchem
chciały zaczerpnąć powietrza

smutno dziś
nawet ptaki jakoś ciszej śpiewają
wiatr sennie kołysze drzewa do snu
włócząc się bez celu po zboczach gór
i pojękuje z żalu

ponuro dziś
chmury wchłonęły całą szarość gór
i wiszą tak już chyba pół wieku
popłakując od czasu do czasu

księżyc przejął wartę
na niebo ukradkiem wślizgnęły się gwiazdy
słabiej dziś świecą

gaszę lampkę
pozwalam opaść powiekom
błądząc w ponurym kolażu myśli
daję się porwać kojącym snom
by rano powiedzieć:
chłodno dziś...

/wiersz własny
 

 
lubiła przysiąść na ławce
o świcie
robiła to z klasą
dama w kapeluszu
wiatr łapał ją za włosy
i chował się
chichocząc między drzewami

zerkała na niego ukradkiem
czasami
przygryzała wargę
z zamkniętymi oczami
marzyła
z trudnością łapiąc powietrze
do płuc

zjawiał się punktualnie
przystojny żołnierz
w mundurze
nasłuchiwał szeptu morskich fal
jak w hipnozie
krzyki ludzi
świsty strzał
rozbijały się o skały
w jego głowie

widywał ją
na samotnej ławce
w objęciach smutku

wyobrażał sobie
że tańczą razem na balu
a łzy na pergaminowej twarzy
to ze wzruszenia
nie z żalu

choć ławka wciąż łapie
pierwsze promenie słońca
i ranna rosa ozdabia róże
to nigdy się nie spotkali

/wiersz własny.
 

 
Niekiedy
drzewa jak witraże
chwytają słoneczne promienie
każdy kawałek nieba ma inny kolor

Czasami
góry jak rzeźby
Lśnią dumnie na tle błękitu
Owinięte zielonkawym szalem świerków

Chwilami
zapomina o ludziach
odzianych w pokerowe maski fałszu
obowiązkach pozbawionych choć szczypty sensu
o dorosłości która wtargnęła brutalnie
nieproszona
i trwa

/wiersz własny.
 

 
Te same szczyty gór
a inną okryte mgłą
tak samo wiejący wiatr
choć w inną stronę
śpiew ptaków też niby znam
ale nuty inaczej poukładane

wiosna ciepła jak wtedy
lecz starsza o kilka lat
zieleń zaklęta w drzewach
skradziona z twoich oczu
tylko blask jakiś taki spłowiały
stopniał w moich dłoniach
już dawno

włosy wciąż czarne jak heban
ale dłuższe o kilka westchnień
uśmiech szeroki jak zawsze
lecz z większą szczyptą sztuczności
na ustach

serce
niby to samo
a dla mnie już nie ma go wcale


/wiersz własny.
 

 
Jak komar zastyga w bursztynie
tak miłość osiada w sercach
zdarza się że wieczorem
przeciera z nieba niesforne kłęby chmur
okrywa łąki kołderką mgły
I kładzie gwiazdy
na srebrzystej tarczy jeziora
drzewa płaczą szelestnie
zlęknione wspomnieniem świszczacych kul
co im raniły dumne korony

pod cmentarnymi krzyżami
świecą polskiej ziemi
wyklęci przez wyklętych
czasem tylko
jakaś chryzantema zapłacze
kładziona na marmurze
przez troskliwą matkę
zamiast ciepłego obiadu
albo przez dziewczynę
zamiast uśmiechu

gdy księżyc pobłyskuje
na zmęczonym niebie
dym z papierosów
otula groby
niekiedy słychać tętent koni
brzeczęczenie pistoletów
I niesione wiatrem echo
rozpalonych słów
“Jeszcze Polska nie zginęła!”


/wiersz własny.
 

 
zegarze
zatrzymaj na chwilę
ciężką zakurzoną wskazówkę

niech odsapną głęboko
zatłoczone myśli
bezkresne łamigłówki
codziennych zawirowań
impasowych spraw

niech żarzące się wspomnienia
czmychną bezszelestnie
do najgłębszych zakamarków
niepotrzebnych zmartwień
i snów

osiemnasta wiosna
przebiła się przez gruby kołnierz
markotnego śniegu

zwolnij
pociągnij za uprząż
galopującego czasu Boże

tak bardzo nie istniejesz
w tym alternatywnym świecie


/wena wróciła. Wczoraj skończyłam 18 lat, muszę się pochwalić
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wisława Szyborska
"Kot w pustym pokoju"

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.

I żadnych skoków pisków na początek.


/ jeden z moich ulubionych wierszy pani Wisławy

Wybaczcie, nie mogę ostatnio nic napisać nie potrafię.
 

 
chciałabym
żebyś spętał roztrzepane myśli
w bukiet karmazynowych róż
zatrzasnął mnie w objęciach
szepnął kilka czarujących słów

może od innego
nie odeszłabym
ściskając w dłoni wspomnienia

może inny
nie wyciskałby ze mnie łez
jak soku z pomarańczy

wilgotnym oddechem rozwiał wątpliwości
wiatr

jestem cytryną
mnie się kroi na kawałki
i wrzuca do wrzątku

/wiersz własny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
wiatr roznosi wesołe szczekanie
dywany śniegu zdobią smutne wzgórza
pusto tu

puchaty ogonek zamiata podłogę
długie uszy trzepoczą jak skrzydła motyla
smętno tu

ślady łapek odbite na sercu
głupiutkie spojrzenie wiernych oczu
samotnie tu

kiedyś znów wyjdziemy na spacer
rozsypie się za nami tęczowy most
będziemy zbierać maliny w południe
kolekcjonować promyki słońca
tropić psotne koty
i jeść truskawki ze śmietaną
jak lubisz

zabawne
nie mam już komu powiedzieć
'nie skacz bo pobrudzisz mi spodnie'

/wiersz własny.
 

 
mógłbyś czasem
strzepać kurz ze złamanego serca
pozamiatać trzepoczące wspomnienia
pod dywan obolałej świadomości

mógłbyś też
nagiąć czasoprzestrzeń
jak róg kartki w starym zeszycie

zaciągnęłabym się mocno najpiękniejszymi chwilami
aż spłonęłyby płuca
od żaru namiętności

mógłbyś odsłonić gorzkie firany smutku
wpuścić trochę światła przez konające szyby

mógłbyś
gdybym w Ciebie wierzyła

/wiersz własny
 

 
"Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.

Pisać na przykład: "Ta noc rozgwieżdżona,
i drgają błękitne gwiazdy w oddali".

Nocny wiatr krąży po niebie i śpiewa.

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.
Kochałem ją i czasami ona też mnie kochała.

W takie noce jak ta miałem ją w ramionach.
Całowałem ją tyle razy pod niebem bezkresnym.

Ona mnie kochała, czasami ja ją też kochałem.
Jakże nie było kochać jej wielkich zapatrzonych oczu .

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.
Myśleć, że jej nie mam. Żałować, że ją straciłem.

Słuchać nocy ogromnej, jeszcze ogromniejszej bez niej.
A wiersz spada na duszę jak na łąkę rosa.

Cóż, moja miłość nie mogła zatrzymać jej.
Noc jest rozgwieżdżona, a ona nie jest ze mną.

To wszystko. Daleko ktoś śpiewa. Gdzieś daleko.
Moja dusza nie może się pogodzić z tym, że ją straciłem.

Jakby dla przybliżenia jej, mój wzrok jej szuka.
Moje serce jej szuka, a ona nie jest ze mną.

Ta sama noc jak przedtem bieli te same drzewa.
My, ci jak wtedy, już nie jesteśmy ci sami.

Już jej nie kocham, to pewne, ale jakże ją kochałem.
Mój głos szukał wiatru, aby dotknąć jej słuchu.

Z innym. Będzie z innym. Jak przed moimi pocałunkami.
Jej głos, jej jasne ciało. Ich oczy bezkresne.

Już jej nie kocham, to pewne, ale być może ją kocham.
Tak krótka jest miłość, a tak długie jest zapominanie.

Że w takie noce jak ta miałem ją w swoich ramionach,
moja dusza nie może się pogodzić z tym, że ją straciłem.

Chociaż to byłby ostatni ból, jaki mi sprawia,
i to są ostatnie wiersze, jakie z nim piszę."

-Neruda Pablo

______________________________________________________

Postanowiłam podzielic sie z Wami tym cudownym tekstem, ponieważ wzruszył mnie do łez. Dobranoc.

"Tak krótka jest miłość, a tak długie jest zapominanie."
  • awatar Papierowє strzępki ℳiℒości ❤: @eternitywhile: @zαgυвισηα ω śωιє¢ιє мαяzєń: lol, to akurat nie jest mój wiersz. Napisałam to przecież o.O poza tym ten tekst w porównaniu do moich jest cały wzięty w cudzysłów, a to oznacza, że ktoś inny go napisał ;) no i nie pisałabym jako mężczyzna, myślę, że nie wyszłoby mi to najlepiej. Poezja jest odzwierciedleniem duszy, a ja mężczyzną się nie czuję xd
  • awatar eternitywhile: Świetnie piszesz!
  • awatar zαgυвισηα ω śωιє¢ιє мαяzєń: pięknie piszesz! też kiedyś pisywałam wiersze ale nigdy takie :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
huk karabinów w uszach nam zadrżał
podziwiam jak zgrabnie zamykasz okno
włosy twe pieknie na deszczu mokną
zawsze ci przecież to będę powtarzał

miedzy murami znów świszczą kule
odkładam talerz i zerkam na drzwi
chcę wziąć stary bagnet - pozwolisz mi?
ze strachem w oczach tulisz mnie czule

ustami ocieram krwawą łzę
rękami pętasz mnie ile sił
na czole skaczą zmartwione brwi
pytasz czy muszę? Nie muszę - lecz chcę

krzyki i prośby niosą się echem
wazon rozbity w drobny mak
z pękniętą szklanką ułożyl się w takt
zakładam plecak z wielkim pośpiechem

rudy klon mi salutuje
złotą koronę kładzie na głowie
co ze mną będzie? - on ci opowie
słońce na niebie namaluje

w mrok głuchej wojny muszę iść
oparta o drzwi cichutko łkasz
grymas smutku opadł na twarz
wrócę nim spadnie ostatni liść

/wiersz własny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
wmieszam tęczę w twoje oczy
zetrę z nieba wszystkie chmury
złapię w usta śmiech uroczy
zdmchnę z Ziemi pył ponury

posłaskoczę cię spojrzeniem
dłonią pomasuję skronie
gdy już stanę się wspomnieniem
głośno szumieć będę w głowie

będziesz szukał moich poszlak
wśród zapachów gęstych drzew
w śpiewie ptaków i w zaroślach
alkoholem krzepiąc krew


/wierwsz własny. Humorystycznie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
księżyc jest taki piękny dzisiaj
wycięty z granatowego nieba
rozwiesza lampki
nad naszymi głowami

między karykatury martwych gór
wędruje echo utkane słowami

spójrz jak nagie drzewo drży
objęte blaskiem starej latarni
tańczy z wiatrem poloneza
na cześć nadchodzacej zimy

chwyć moją bladą dłoń
zatańczmy z nimi


/wiersz własny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jonasz Kofta
"Co to jest miłość"

Co to jest miłość
Nie wiem
Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie
Na nie wiem
Ile

Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać
W śpiewie
A czasem
W echu

Co to jest miłość
Powiedz
Albo nic nie mów
Ja chce cię mieć
Przy sobie
I nie wiem
Czemu


Piękna poezja Jonasza Kofty. To mój ulubiony wiersz od wielu lat. Jest cudowny <3
 

 
obejrzyj się za mną
gdy szklane oczy
stopnieją

otaczam się weną
gdy świt myśli moczy
nadzieją

Nie wzniecaj ognia
w zmrożonym sercu
na siłę

jestem jak pochodnia
po zdmuchnięciu
cierniem się owinę


/wiersz własny.

ehh, zawsze mam problem z tytułami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
o świcie
gdy słońce przeciera oczy
i moczy kawałek nieba złotą farbą
zsypuję piasek z powiek
serce napędzam kofeiną

błękitne oczy lśnią
na dnie filiżanki
chciałabym je wyłowić
na zawsze mieć już przy sobie

zatapiasz usta w mojej dłoni
szeptem rzucam ci się w ramiona
szczęście sączy się wokół nas

każda godzina trwa sekundę przy tobie


/wiersz własny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pod okienkiem jawor pochylony
siedzi na nim ptaszek przemiły
Słuchaj miła jak ten ptaszek śpiewa:
że zmiłości nic dobrego nie ma

Czy ta miłość jest od Boga dana?
Czy też może przez diabła podszeptana?
Choćbyś nie chciał to musisz kochać,
choćbyś nie chciał przez nią musisz cierpieć.

Miła moja ty pokuso jedna
kochałem cię nie rok nie dwa
Czy mi dałaś ziół się napić?
Nie można miła nijak z tobą żyć.

Mi Cyganka dawno wywróżyła
że zgłupieję z powodu czarnobrewej dziewczyny
że nie będę poza nią świata widział
aż przeminą moje młode lata.

Pod obłoczkiem jawor zielenieje
popatrz miła jak nim wiatr chwieje
Może wyrwie go z korzeniami?
Miła moja, co to będzie z nami?


Moja ulubiona pieśń łemkowska. Urzekła mnie już kilka lat temu. Przypomina mi urok i magię Bieszczad. Tekst utworu jest po prostu przepiękny, aż łezka się w oku kręci.
  • awatar Katherine360: Mam niebo inny gust muzyczny, ale w sumie to nawet nie jest taka zła :D A co do Twojej koleżanki, to nie Ty jedna taką masz :) Moja koleżanka jest chyba jeszcze gorsza pod tym względem... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
kiedyś znów zaplączą się nasze drogi na zawsze
odkryjesz w burzowych oczach niecodzienną troskę
w złotych włosach magię kłosów zbórz

ramiona moje znów porównasz z przystanią
schronieniem przed zatłoczoną ulicą
ostoją w zaciszu

usta wydadzą ci się magiczne
porwą w egzystencję zapomnienia
ożywią skamieniałe serce

kiedyś znów zaszyjemy rany
zapomniemy o jadowitej przeszłości
spleciemy dłonie
w koszyk namiętności

kiedyś

\wiersz własny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Miłość
jest nieskończoną liczbą westchnień
wiązanką marzeń
wspólnych snów

gdy lawinę zmartwień
zręcznie powstrzymujesz gestem
łaskoczesz usta
układając w uśmiech

ze wszystkich sił
oddychasz dla mnie
zupełnie jakbyś tonął
w oceanie
podczas sztormu

miłość jest wtedy
gdy z każdym wschodem słońca
po dźwignięciu ciężkich powiek
rysujesz sylwetkę w myślach
i próbujesz łaopać oddech
za nią

/wiersz własny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ptaki wylały dziś strumień nut po niebie
że niby jesteś
i że w objęciach gór
rzeźbisz pomniki
ze skał

czyż tak zamąciły Ci w głowie
że uszy zatkałeś anielskim pierzem
i oczy odwracasz od ludzkich łez ?

kłosy zboża mawiają
że dotykiem potężnej dłoni
pomagasz chłopom zbierać plony

brodzę w myślach
słyszę tylko szum wiatru
łaskoczący gałęzie drzew

bo serce wykute w górach z kamienia
wrażliwsze jest i żywsze
niż ludzka dusza
i słodsze niż krew

/wiersz własny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
w błękit twoich oczu
wlał się blask księżyca
gwiazdy z nas drwiły
czasem zachichotał wiatr
uwięziony w objęciach drzew
łzawiących spalinami

niekiedy się zdarzy
zawędrować myślami w lazurową dal
gdzie dziki śmiech przemyka ukradkiem
wabiąc zapachem
majowych łąk

przez rozpacz i ból
przedarły się twoje słowa
zastygły w bezruchu
nadzieja zaszyła się w snach

trudno drgnąć pozszywanym myślom
jak napięta struna
wydaję zbyt mocne dźwięki
poza horyzonty gam

żongluję wspomnieniami


/ napisałam go rok temu. Wspomnienia.